piątek, 31 stycznia 2014

A Little Black Fashioned

Czarna kawa...
Biały papieros...
Tak... zdecydowanie!
Full Arabica i Lucky Strike.
Zestaw, którego moja dusza potrzebuje wstając rano i pakując aparaty na sesję.
Dziś 36 klatek arabicy i Lucky Strike - Tmax 400 i Ilford HP5.
Dziś Anqie i zacne detale Hotelu Tumskiego.
Dziś mandat 100 pln i 2pkt karne...
No cóż. Pasja to Pasja. Choćby czarno-biała. Nie wszystko musi być kolorowe i do bólu przejaskrawione..
Zapraszam. W oczekiwaniu na kliszę...
Full Arabica i Lucky Strike.




Ciąg Dalszy Nastąpi...

foto : Marcin Bogdan Szadkowski
model : Andżelika Staszewska
MUA : Differentia
place: Hotel Tumski Płock

czwartek, 30 stycznia 2014

Zdjęcie miesiąca stycznia

Wygrane zdjęcie - "Co my tu mamy?" mod. Karolina Celia

Co my tu mamy ? - taki, lekko przewrotny temat miał pierwszy konkurs na zdjęcie miesiąca Płockiej Grupy Fotograficznej. Na samo spotkanie przybyło ponad 70 osób, wiele z nich ze zdjęciami... Do konkursu łącznie zebraliśmy ponad 40 zdjęć. Spośród tych kilkudziesięciu zdjęć poprzez głosowanie wybrano właśnie moje. Uzasadnienia oceny mocno mnie zbudowały - miło, że ktoś rozumie świat moich pokręconych myśli ;) Niebawem znów postaram się czymś zaskoczyć... 
Pomysł na zdjęcie był spontaniczny, tak samo jak realizacja. Dzięki Karolinie i Jej przepastnej szafie udało się stworzyć to, co chciałem.
Tematem lutowego spotkania jest Uczucie. Dajcie z siebie wszystko i zapraszam gorąco !

Więcej o tym zdjęciu i swojej pasji opowiadam w wywiadzie, którego udzieliłem Michałowi Kublikowi z Katolickiego Radia Płock - zapraszam do odsłuchu:
http://w203.wrzuta.pl/audio/1mNsHwUGuM9/wywiad_krp





sobota, 18 stycznia 2014

Depresje część 1



Rok temu zacząłem projekt, którego nie skończyłem - i pewnie nigdy nie skończę. Zdjęcia powstałe w tym projekcie to często przypadek, potrzeba chwili - nie planowane, nie dopracowane... Ot, zauważę coś... Często wtedy zastanawiam się nad natchnieniem - i wiecie co ? warto tworzyć z tych spontanicznych, często nieprzemyślanych wizji - jest w nich świeżość, czasem pokręcona wizja artysty... i o to chodzi :) Oczywiście, zdarza mi się zrobić coś z premedytacją ale o tym w następnym wpisie...
Czemu sobie przypomniałem o tym projekcie ? szukałem zdjęć na konkurs, który wygrałem - oczywiście nie moją Depresją... 

Pierwsza część Depresji - Alko-farmakologicznej walki o własną, pokręconą tożsamość...  







wtorek, 7 stycznia 2014

Bezkarnie Czarownie w świecie White Alice

Pierwsze dni nowego roku zaczęły się bardzo czarownie - udało mi się porozmawiać z Alicją Reczek - artystką, fotografem, twórczyni cyklu „Czarowne Warsztaty”

Chciałbym Cię serdecznie powitać na moim blogu, Alicjo, a w zasadzie White Alice. Często w trakcie rozmów o fotografii pada określenie White Alice… to właśnie ten pseudonim kojarzy najwięcej osób - możesz ujawnić skąd to się wzięło?
Sporo warsztatów jakie prowadzę, zaczyna się od tego pytania. W skrócie, moja fotografia rzeczywiście wychodzi z mrocznej baśni. To estetyka, która pozwala mi się wyrażać. Jednak prywatnie Alicję interesuje: światło, pozytywna energia i równowaga, stąd -White. Mocno identyfikuję się też ze swoim imieniem, stąd -Alice. 

www.warsztatyfoto.eu 

White Alice kojarzona jest z fotografią. Domyślam się po wcześniejszych rozmowach w trakcie Twoich warsztatów, że nie byłą to jedyna pasja w Twoim życiu. Jaka była historia Alicji ? Przeszłaś przez magiczne lustro do swojego Świata Czarów ? Kiedy to nastąpiło ?
Być może podświadomie zainspirowały mnie „Baśnie Braci Grimm” Wychowałam się na nich. Była też „Alicja w Krainie Czarów” czy „Hobbit”. Tego typu obrazy od zawsze poruszały moją wyobraźnię. Swojego czasu zajmowałam się malarstwem olejnym. Jestem z wykształcenia plastyczką. Ważną rolę w moim życiu odegrała muzyka. Stąd szkoła muzyczna, przygoda z nagrywaniem płyty i moje kontakty z zespołami. W strefie moich zainteresowań jest również: literatura i film. Kocham przyrodę. Lubię podróżować. Jestem ciekawa ludzi i pewnie stąd pedagogika. Nigdy nie miałam problemu z brakiem weny. Potrafię zorganizować sobie czas. Nie wiem co to nuda. Myślę, że jestem koneserką życia.

Droga długa, ale piękna. Trzeba znaleźć swoje lustro… Powiedz mi coś o inspiracji,  podglądałaś znanych fotografów, starałaś się kopiować czyjś styl by odnaleźć siebie ? Pytam, ponieważ wielu początkujących fotografów jest właśnie na etapie szukania swojego Ja w zdjęciach…
Są dwie drogi. Można uczyć się poprzez naśladownictwo lub być outsider’em czyli poszukiwać stylu w sobie. Oczywiście nie unikniemy inspiracji, ale w tym drugim przypadku to już kwestia podświadoma. Są fotografowie, których szanuję. Jednak nigdy nie miałam zapędów, by ich kopiować. Lubię szukać i odkrywać. Najczęściej przekładam własną biografię, emocje i sny na zdjęcia. To przychodzi samo i domaga się realizacji. Tworzę  intuicyjnie. To zupełnie naturalny stan, jak oddychanie :)

www.warsztatyfoto.eu

Dusza… Który z pierwiastków duszy White Alice ma największy wpływ na Jej twórczość ? Zmieniało się to z czasem ?
Dusza… czyli coś pozamaterialnego. To co siedzi w nas ‘inside’. Ciągle się zmienia i ewoluuje. Oczywiście czerpię nie raz inspirację z przeszłości, ale najczęściej skupiam się na stanie obecnym. Tak jak wcześniej wspomniałam do tej pory inspirowała mnie ogólnie pojęta sztuka. Obecnie jestem zainteresowana psychologią i duchową stroną życia. Jestem pewna, że znacząco odbije się to na mojej twórczości.  

Gdybyś wzięła teraz do ręki paletę i pędzel, stanęła przed sztalugą- jaki obraz byś stworzyła ? gdzie możnaby się doszukać inspiracji tego dzieła ?
Kiedyś tworzyłam obrazy olejne bazujące jak to nazwałam na symboliźmie-abstrakcyjnym. Był to swoisty pamiętnik, który toczyłam wokół bohaterki. Moje ówczesne malarstwo, inne w formie, lecz podobne w zamyśle, można porównać do malarstwa Fridy Kahlo. Bliskie jest mi jej myślenie, biografia i meksykańsko-indiański styl. Surrealistyczna, zadziorna i nieszablonowa. Silna i wrażliwa kobieta. Utkana z kontrastów. Niektórzy uważają ją za feministkę, zaś inni widzą w niej symbol walki mniejszości seksualnych. Lubiła szokować i przełamywała stereotypy. Nie ukrywała licznych kochanków ani biseksualnej orientacji. Myślę, że była po prostu autentyczna i miała duży apetyt na życie. Chciałabym kiedyś odwiedzić jej dom i pracownię „Blue House” w  Mexico City. Swojego czasu śledziłam również  twórczość Zdzisława Beksińskiego i malarstwo prerafaelitów. Myślę, że ma to oddźwięk w mojej fotografii. Jednak od tamtej pory dużo się zmieniło. Aktualny obraz? Myślę, że ciągle się maluje. Bazuje na: przestrzeni, świetle i minimalizmie. 

www.warsztatyfoto.eu


Przyjaźń, szacunek, bliskość a nawet miłość w świecie fotografii - jest to możliwe ? Często słyszę, że np. związek fotografa i modelki to bardzo nietrwały twór…
Nigdy nie byłam w związku z modelką więc nie wiem jak to jest :) Warto o to zapytać moich kolegów z branży. Myślę, że możesz liczyć na wiele, barwnych opowieści :) Mogę zdradzić, że żaden z moich dotychczasowych partnerów nie był fotografem. I nic nie wskazuje na to, by ta tendencja się zmieniła. Z drugiej strony niczego nie wykluczam. Przyjaźń, szacunek, bliskość, miłość… Takich uczuć i emocji życzę każdemu, zarówno w świecie fotografii, jak i poza nim.

Słyszę od ludzi: “White Alice - mroczny, bajkowy klimat” - zgodzisz się z tym?  często szufladkujemy artystów, czujesz się zamknięta przez odbiorcę w swoim magicznym świecie ?
Z natury ludzie mają tendencję do szufladkowania. Osobiście bardzo tego nie lubię. Tak jak wcześniej wspomniałam od baśniowego klimatu wyszłam w swojej fotografii. Zajmowałam się głównie zakresem: portret i akt. Obecnie jestem zainteresowana fashion, a mój styl ciągle ewoluuje.

www.warsztatyfoto.eu

W fotograficznym świecie ciężko jest coś osiągnąć, a osoby które stały się rozpoznawalne mają często tyle samo fanów, co i wrogów - psychofanów… Posiadasz takich ?
Ależ oczywiście całe rozbrykane stadko wiernych psycho-fanów. Są wśród nich amatorzy jak i zawodowcy. Młodzi i starzy. Kobiety i mężczyźni. Grubi i chudzi. Piegowaci i…  :) A serio, już się do tego przyzwyczaiłam. Taka jest kolej rzeczy. Im więcej ludzi Ci kibicuje, tym więcej i ‘podkłada nogę’. To czysta statystyka. Myślę, że takie niewygodne sytuacje hartują, a z czasem i dopingują. A jeśli jest szansa, by ominąć takiego toksycznego delikwenta, to z niej korzystam. No i dalej robię swoje :)    

“Alicja daje porządny wycisk modelkom” - kolejny cytat.. Jak to jest ? Patrząc przez pryzmat świata mody, modelki nie powinny narzekać na zimno czy długie sesje…
To fakt, spotykam się z tym stwierdzeniem. I uf, na szczęście chętnych do pozowania nie brakuje :) Co do sesji, dużo wymagam od osoby pozującej jak również i od siebie. Już zbudowałam portfolio. Teraz mogę je tylko rozwijać i uzupełniać. Dlatego nie stawiam na ilość, a na jakość. To często walka o jedno, dwa na prawdę dobre ujęcia. Osoby, które ze mną regularnie współpracują wiedzą, że stawiam wysoko poprzeczkę. Fajnie jeśli uda się stworzyć wspólny front i wizja jest zrozumiała dla obu stron. A jeśli w grę wchodzi dodatkowo zespół: wizażystka, fryzjer, stylista i asystent. Dobra integracja to podstawa. Pomaga przejrzysty plan. Wartością jest interakcja. To wymierne sukcesu.   

www.warsztatyfoto.eu

Będąc świadkiem Twojej sesji autorskiej w Murzynowie - zupełnie inny klimat niż u reszty fotografów, łącznie z pięknym wprowadzeniem o historii miejsca, gdzie byliśmy - potrafisz stworzyć aurę, potrafisz wprowadzić uczestników w charakter pracy - mniemam, że ułatwia to grę aktorską modeli/modelek ?
Ja po prostu należę do fotografów, którzy przychodzą na sesje przygotowani (śmiech) A serio, zazwyczaj mam konkretny pomysł na zdjęcia. Z natury jestem symbolistką. Przywiązuję wagę do: miejsca, stylizacji i dodatków. Lubię widzieć z kim współpracuję. Dbam o to aby na sesji modelka czuła się dobrze, nawet jeśli warunki pogodowe są niekomfortowe. Owszem, jestem wymagająca, ale myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. To miłe, kiedy słyszę: „-zdjęcia, zdjęciami ale tyle się na tej sesji nauczyłam, dziękuję Alicjo.” Fotografia to zapis, tego co dzieje się w naszych: głowach, sercach, w duszy. Ponadto ‘dobra sesja’ ma w sobie pierwiastek terapeutyczny. Reguluje kłopotliwe emocje i przełamuje życiowe traumy. To bardzo ciekawy temat. Mówiłam o tym m.in. na szkoleniach dedykowanych ‘Kolorom Nadziei’.

Współpraca to podstawa. Pracujesz z wieloma projektantkami, modelkami, a ostatnio widuję u Ciebie coraz więcej pozujących mężczyzn - intrygujące…
Z roku na rok zgłasza się do mnie coraz więcej panów. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego fenomenu (śmiech) Dobrze wspominam współpracę z Rafałem Sieradzkim- znanym, komercyjnym modelem. Świetnie rozumiemy się na planie z Andrzejem Berszem ‘schody do nieba’. Nasza współpraca przerodziła się w przyjaźń. Lubimy podyskutować przy lampce dobrego wina. Wspieramy się przy różnych, fotograficznych inicjatywach. Bardzo lubię sesje z Ryszardem Wolbachem- kultowym wokalistą i rockmanem. Wspaniale współpracuje mi się z Kamilem Szafraniec, frontmenem zespołu SOPOR. Na letnich warsztatach gościłam  Lecha Korusiewicza. Za nami jesienny projekt, który niebawem ujrzy światło dzienne. Ostatnio fotografowałam Marcina Sawnora. W chwili obecnej czekamy na efekty sesji.

www.warsztatyfoto.eu

Coraz częściej współpracuję z projektantami. Tu wymienię chociażby: Małgorzatę Motas, Lidię Sajdak (LIIL), Absentię (Veil.pl) czy Patrycję Pagas. Każda z nich ma swój własny styl. To profesjonalistki w swej dziedzinie. Grzech nie wspomnieć o Renacie Bator i Natalii Zdrojek. To niezwykle zdolne wizażystki z Warszawy. Zajmują się również charakteryzacją.  
Jeśli chodzi o modelki, to jest ich sporo. A, że płeć piękna jest wyjątkowo czuła na słowa pochwały lub nagany, pozwolisz, że nie będę wymieniać :)

Cały czas krążymy wokół emocji… Nie sposób przeoczyć wydawnictwa, przy którym współpracowałaś – ‘Kolory Nadziei’. Moc przeżyć zawarto w tej książce, co zilustrowano Twoimi zdjęciami. To ważny punkt w Twojej biografii ?
Bardzo ważny punkt nie tylko w mojej twórczości ale i w moim życiu. Wyjątkowo rozbudowany projekt i wyzwanie fotograficzne. Lata współpracy zaowocowały: niebanalną publikacją, widowiskiem i szkoleniami. Przy okazji zyskałam prawdziwych przyjaciół. Mogłabym na ten temat mówić dużo. Tymczasem z przyjemnością odsyłam na stronę ‘Kolorów Nadziei’: http://www.kolorynadziei.pl/

www.warsztatyfoto.eu

Emocje to także powroty… Po latach prowadzenia ‘Czarownych Warsztatów’ wróciłaś z cyklem jesiennym do rodzinnego Płocka, jakie są Twoje odczucia po tej wizycie ? Warto było ?
Oczywiście, że było warto. Ostatnie lata spędziłam w Warszawie. To pozwoliło mi spojrzeć na Płock z zupełnie nowej perspektywy. Realizowaliśmy sesje w pięknych miejscach: klasztor mariawitów, katedra na Wzgórzu Tumskim i plaża nad Wisłą. Robiliśmy zdjęcia w Muzeum Mazowieckim. Wieczór kulturalny spędziliśmy w ‘Browarze Tumskim’. Byliśmy zakwaterowani w centrum miasta w ‘Hotelu Płock’. To był niezwykły czas, a efekty edycji jesiennych można oglądać na warsztatowym fb: www.facebook.com/pages/Warsztaty-Fotografii-Artystycznej-WHITE-ALICE/131264216946129?fref=ts

Bardzo podobały mi się zdjęcia właśnie z miasta - piękne stylizacje, architektura i ulotność kadru…  Kolejne warsztaty także w mieście ? czy wracasz na wieś ?
Najbliższe warsztaty odbędą się w Warszawie 1-3.05.2014 w ramach ‘Majówki Fotograficznej’. Bardzo ciekawa propozycja na pożegnanie zimy i powitanie wiosny :) Niebawem ruszą też zapisy na tygodniowe, letnie edycje ‘Czarownych Warsztatów’ 2014.

www.warsztatyfoto.eu

Warsztatowo jesteś zajęta na kolejne miesiące… A jak jest u Alicji z prywatnymi planami ? Zmiany ? Odpoczynek ?
Wakacje mam zawsze w zimie. To czas kiedy mogę nadrobić zaległe lektury, odpowiadać na wywiady, takie jak ten czy spotkać się z przyjaciółmi. W ramach czynnego odpoczynku odwiedziłam Kraków przy okazji urodzin "EksMagazynu". Zawitałam do Gdańska w ramach wizyty Lamy Ole w Polsce. Teraz wybieram się do ośrodka w Kucharach. Nie ukrywam, że marzy mi się egzotyczna wycieczka, jednak dostaję w ostatnim czasie dużo ciekawych propozycji zawodowych. Niebawem poprowadzę ‘warsztaty dla zakochanych’ w hotelu "Mikołajki". Mam też ciekawą propozycję z Londynu. I szczerze mówiąc jeszcze nigdy się u mnie tyle nie działo.

Widzę w Tobie moc uśmiechu i taki spokój ducha... czego mogę życzyć uśmiechniętej White Alice na cały ten 2014 rok ?
Dobre życzenia ? Myślę, że znajdą mnie same. W odpowiednim miejscu i czasie :) Dziękuję za rozmowę.  


Ja także dziękuję bardzo za miłą rozmowę i czas poświęcony na ten wywiad :) Zapraszam moich Czytelników do odwiedzenia strony www.warsztatyfoto.eu oraz obejrzenia małego portfolio White Alice poniżej.

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu
www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

www.warsztatyfoto.eu

P.S. Podziękowania dla osób, bez których byłoby ciężko napisać ten wywiad : Michalinie oraz Blue_Cat. Pozdrawiam! 

piątek, 3 stycznia 2014

Zakątkowa Bruschetta


Przyznam się bez bicia - Włoski Zakątek to moja ulubiona włoska knajpka w promieniu co najmniej 100 km... Często odwiedzam, czy to na kawę czy zasmakować mojej ulubionej focacci, wspomnianej w podsumowaniu roku : http://bezkarnie.blogspot.com/2013/12/mmxiii.html. Podwójnie miło, że ta knajpka powstała w mojej miejscowości, gdzie naprawdę nie było co zjeść... prócz własnej kuchni. 

Dziś kolejna wizyta, a że zazwyczaj bywam głodny - zamówiłem bruschettę. Sam często w domu robię tą prostą, włoską przekąskę - pieczywo, posmarowane oliwą i czosnkiem, zapieczone i podane ze świeżo skrojonymi pomidorami z bazylią. Wpiszcie w google "Bruschetta" - ile zdjęć, tyle wersji tego dania. Moja, domowa z daleka pachniała czosnkiem - tak, jak lubiłem. Jak ciekawostkę dodam, że co roku, 2 lutego w Spello (Włochy) odbywa się festiwal na cześć tej przekąski - Sagra della Bruschetta. 

Zakątkowa bruschetta to porządna pajda chleba, dobrze przyprawiona, posmarowana autorską pastą truflową i wyłożona szynką parmeńską... podana na talerzu z czerwoną cebulą, rukolą, pomidorkami i obowiązkowy parmezan... 


Gorąco polecam... tylko jedzcie ciepłe - ja, jak zwykle przez zdjęcia, zjadłem letnie ;) 




poniedziałek, 30 grudnia 2013

MMXIII



Wokół wszędzie podsumowania odchodzącego roku - polityczne, finansowe... Wszędzie tylko kryzys, zło, OFE, Gender i pedofilia. News dnia - piesek Obamy przewrócił dziewczynkę. Bach. Massmedia schdzą na psy - dosłownie. Miałem nic nie napisać, ale blog nie cierpi pustki. Postanowiłem "napisać" fotograficznie - jeden miesiąc, jedno zdjęcie... Niestety - a może i stety, niektórych miesięcy nie dało się podsumować jedną fotką.. Więc mamy kolaże :)  to  Kończy się coś, by coś mogło powstać... Jutro pożegnamy ten 2013 rok. Właśnie - jaki był ten rok ? 
Trzydziestka na karku, życie zaczyna się od nowa. Ten rok miał być nasz. I był. Może nie tak, jak byśmy chcieli, ale był. Kolejny zapowiada się lepiej... jest Gwiazdka na niebie... Ale nie zapeszajmy. Ten rok obfitował w zdjęcia i w wydarzenia, nie komentuję kolaży - każdy znajdzie coś dla siebie... zaznaczyłem ważne momenty z tego roku. Enjoy. 















poniedziałek, 23 grudnia 2013

Przedświąteczne zakupy


Za chwilkę święta Bożego Narodzenia. W domach mięso się rozmraża, bigos dochodzi na wolnym ogniu... W galeriach handlowych tłumy... Wszyscy starają się znaleźć coś dla bliskich, coś co się spodoba i wywoła uśmiech na twarzy obdarowanego... Lepiej, jak wiemy co kupić - gorzej, gdy chcemy zrobić niespodziankę... Spodoba się czy nie ? Ot, pytanie ;) 
Zapytałem kilka osób z Płocka co kupują pod choinkę, sami zobaczcie co najczęściej się powtarza:

Paweł, fotograf, bloger - zazwyczaj kupuję perfumy, ubrania, elektronikę - dla każdego coś, co się przyda i wiem, że będzie trafione, 
Andrzej, fotograf - najbliższej osobie sprezentuję ramkę ze zdjęciem, 
Karolina, prawnik - książki, gry, prezenty dla siebie,
Agnieszka, nauczycielka - Rodziców tradycyjnie zabieram na zakupy, aby wybrali sobie to co chcą, siostrze sprezentuję kosmetyki, chrześniaczce Mikołaj przyniesie kopertę z pieniędzmi,
Iwona, właściciel firmy - Syn otrzyma wymarzoną konsolę Playstation 4, reszta najbliższych otrzyma rzeczy, których potrzebuje - małe AGD, kosmetyki, zabawki, słodycze, książki,
Wioleta, blogerka - Córka znajdzie pod choinką wymarzoną hulajnogę, poza tym książki, kosmetyki, 
Piotrek, bloger - mało ludzi kupuje książki, więc obdaruję najbliższych właśnie książkami, 
Karolina, fotomodelka - lista prezentów dla rodziny dawno ułożona, więc dostaną ode mnie to, co sobie wymarzyli, 
Jacek, fotograf - książki, zabawki dla chrześniaczki, perfumy dla Żony, 
Adrianna, instruktor tańca i fitnessu - prezenty świąteczne zazwyczaj robiłam już w październiku, listopadzie - wtedy jest czas by wyszukać perełki, coś wyjątkowego dla danej osoby. Robię tzw. podchody - słucham, podpytuję, rzucam coś mimochodem, czekając na reakcję... Uwielbiam szukać, sprawiać przyjemność... chyba mnie to bardziej kręci niż dostawanie. W tym roku przyznam się, że nawaliłam... z braku czasu prezenty zostały na ostatnią chwilę, ale kombinuję jak mogę i każdy na pewno dostanie coś wyjątkowego ! 

Ja osobiście staram się co roku kupować najbliższym książki. Dlaczego ? Tak, jak napisał Piotrek - mało ludzi kupuje książki, a jeszcze mniej je czyta... prawie 60 proc. Polaków w ogóle nie czyta książek. Jedna czwarta przeczytała choć jedną książkę... jednak w zestawieniu liczyły się także kucharskie ;) Biblioteka Narodowa wprowadziła pojęcie rzeczywistego czytelnika - takiego, który przeczytał co najmniej 7 książek. W Polsce jest to co dziesiąta osoba... Czemu nie czytamy, nie kupujemy książek ? Zalew internetowych, szybkich treści, inne, codzienne potrzeby stawiają książki na dalekim miejscu miesięcznego budżetu. Ja od lat mam taki zwyczaj, że te najlepsze lubię mieć dla siebie - dlatego po przeczytaniu lądują w mojej biblioteczce... nie wypożyczam z biblioteki - kupuję. 
Tak, kupuję ludziom książki. Staram się dopasować je do odbiorcy, żeby nie wylądowała na półce nawet nie ruszona... choć może wtedy sięgnie po nią ktoś inny ?

W tym roku na zakupach celowo ominąłem takie książki jak Inferno Dana Browna - prezentowy pewniak. Po pierwsze, może się powtórzyć pod choinką, po drugie -nie przypadł mi do gustu... 

1. Kolory Nadziei 

Wydawnictwo, o którym już pisałem - połączenie słowa, muzyki i obrazu. Nie lada gratka dla fanów rocka i samego Ryśka Wolbacha. Co więcej, wydawnictwo za kilka lat może okazać się białym krukiem, więc warto mieć w swojej biblioteczce tą pozycję. 



2. Dzienniki Agnieszki Osieckiej, lata 1945-1950

Ukryta autobiografia Poetki. Intymnie, szczerze i prawdziwie. Agnieszka była niezwykłą poetką, warto przeczytać Jej Dzienniki. Lądują pod choinką. 




3. Ludzkie gadanie. Życie, rock and roll i inne nałogi

Kto nie lubi rock and rolla ? Kto pamięta duet Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka ? Kto chce przenieść się w szary PRL i poczytać o szalonych rockandrollowych latach, opowieściach o pustych półkach i prywatkach do rana ? Polecam. Ląduje pod choinką. 



4. Pod Mocnym Aniołem 

Mój prywatny prezent. Pilch - autor, do którego wracam jak znajdę czas na książkę. W styczniu historia Jerzego, pisarza alkoholika znajdzie się w kinach - polecam przeczytać przed premierą. Za ekranizację wziął się Wojciech Smarzowski, Jerzego zagra Więckiewicz - wróżę dobry film, jednak wolę przed obejrzeniem przeczytać tą książkę... Ląduje pod choinką - dla mnie samego. 



Polecam także zwiastun:




5. Chuliganka

Po sukcesie książek "Greya" kolejna książka z gatunku psychologicznych "hitów", które zalewają pragnące szczęścia kobiety. Przyznam się szczerze, że przeczytałem. I jestem na NIE. Po autorce - psychologu - spodziewałem się ciekawszej książki, spodziewałem się rysu psychologicznego głównej bohaterki. W zamian, otrzymałem papkę opisów o nabrzmiałych ustach Kochanka i proste, wręcz banalne sceny. Nie ratuje tej książki nawet zakończenie. Są lepsze pozycje w księgarniach - dla mnie dno dna. Stoi na półce, nie mam gdzie schować... 



Jest wiele innych książek, które warte są wylądowania pod choinką - dla każdego coś się znajdzie. Skręć na zakupach do księgarni :)